Szpital Narodowy kosztuje 700 tys. zł dziennie, ponad 21,5 miliona miesięcznie!.

Duży szpital polowy, który powstał na Stadionie Narodowym w Warszawie dla chorych na koronę, jest prawie pusty. Technologia pozostaje niewykorzystana, lekarze się nudzą – chociaż gdzie indziej brakuje łóżek, a pacjenci w karetkach umierają za bramami.

Kiedy premier Morawiecki odwiedził na początku listopada przed kamerami szpital polowy na Stadionie Narodowym w Warszawie, można było zobaczyć doskonale wyposażony szpital Corona. Premier Morawiecki sfilmował się wraz z tomografami komputerowymi i wziął udział w konferencji prasowej. Stwierdził, że opieka medyczna niewiele różni się od tej w szpitalu stacjonarnym.

Pacjenci z Covid nie mogą mieć ostrego przebiegu choroby ani chorób przewlekłych. Płuca muszą być na tyle stabilne, aby nie wymagały intensywnej opieki medycznej. Jeszcze kilka dni temu pacjenci z zapaleniem płuc byli wyraźnie wykluczani, chociaż jest to jedno z najczęstszych powikłań Covid. Lekarze z innych szpitali szydzą więc z tego, że do szpitala państwowego mogą wysyłać tylko zdrowych pacjentów z koronawirusem – tych, którzy równie łatwo mogliby wyleczyć zakażenie koronawirusem w domu. Mówi się, że szpital państwowy to nie szpital, ale oddział izolacyjny lub sanatorium.

Jak dotąd wszystko wskazuje na to, że najsłynniejszy polski szpital nie jest w stanie odciążyć systemu.