Hołownia staje w obronie zakazu przemysłu futrzarskiego i uboju rytualnego

Szymon Hołownia podzielił się na facebooku swoimi przemyśleniami na temat „piątki dla zwierząt”. „Ustawy futerkowa” miała zlikwidować przemysł futrzarski i uboj rytualny. Dania i Polska to najwięksi europejscy producenci futer.
Według International Fur Association w 2016 roku na całym świecie wyprodukowano około 75 milionów skór z norek o wartości około 1,97 miliarda euro. Było też około 15 milionów skór lisich o szacunkowej wartości 780 milionów euro. Około połowa pochodzi z Chin.

„Ci co lubią pośpiewali o wołku i osiołku. Inni poczekali, czy im ulubieńcy w Wigilię o północy coś powiedzą ludzkim głosem. A teraz Święta się skończyły i kończy się kolejny rok, w którym nie zrobiliśmy prawie nic, żeby naszym braciom mniejszym było choć trochę lepiej. Co więcej, mimo zapowiedzi, że będzie lepiej, robimy im coraz gorzej.

Piątka dla zwierząt to była nadzieja. Choć napisana na kolanie i pomijająca istotne kwestie, po poprawkach likwidujących prawną partyzantkę, mogła poprawić los zwierząt w Polsce. Po raz kolejny spłonęła jednak na ołtarzu wewnątrzpartyjnych wojen w obozie prawicy. Po drugiej już rejteradzie Kaczyńskiego, głoszącego się obrońcą zwierząt, nikt w PIS długo nie dotknie tych kwestii. A przecież „piątka” to nie tylko fatalnie napisane punkty dotyczące likwidacji przemysłu futrzarskiego i uboju rytualnego. To też kwestia długości łańcuchów dla wiejskich burków, możliwość przeciwdziałania okrucieństwu w stosunku do zwierząt i zakaz ich występów w cyrkach. Obawiam się, że zanim nie zmieni się sejmowa większość- te kwestie zostaną znowu zakopane pod polityczny dywan.Zastanawiam się co się dzieje z tymi zwierzętami, kiedy cyrki od miesięcy są uziemione i nie zarabiają grosza. Jaki jest ich los za zamkniętymi bramami ośrodków, w których stacjonują? Wiem na pewno, że w czasie pandemii kiepsko się mają schroniska, przytuliska i fundacje, które zwierzętom pomagają. Wpływy z publicznych zbiórek mocno spadły.

Wynika to z obaw ludzi o własne dochody, inaczej definiowanych priorytetów, w końcu z kłopotów z przekazywaniem kwot z 1 procenta.Dzikie zwierzęta niby miały w tym pandemicznym roku trochę lepiej. Mniej żeśmy jeździli i mniej im zakłócali życie swoją natrętną obecnością. Ale kilka tygodni temu rządowa maszynka losująca wrzuciła je, razem z lasami, pod „troskliwą opiekę” ministra rolnictwa. Nie mam wątpliwości, że staną się dla niego kolejnym zasobem, który można odstrzelić, sprzedać, wykorzystać, ale nie chronić. Włos na głowie się jeży gdy człowiek czyta, że w najbliższym sezonie myśliwi planują zabić dwa razy więcej zwierząt (w tym ptaków) niż w poprzednim.A polowania to nie jedyne zagrożenie dla dzikich zwierząt.

Większym jest bezwzględne zagrabianie terenów, na których żyją. W tym terenów chronionych. Polska władza, wbrew opiniom ekologów i obrońców przyrody z całej Europy, wciąż planuje przeprowadzić międzynarodową drogę Via Carpatia przez tereny Biebrzańskiego Parku Narodowego, który trawił w mijającym roku straszny pożar. Źle to wygląda. Mam nadzieję, że uda nam się jak najszybciej zatrzymać buldożery, które dosłownie i w przenośni, rozjeżdżają jedyny świat, jaki mamy. I, że jak najszybciej zaczniemy budować, zgodnie z naszym programem dotyczącym środowiska, lepszy kraj. Nie tylko dla ludzi.” – napisał S. Hołownia na facebook.